Ten scenariusz powtarza się co roku: na straganach pojawia się młoda kapusta, kupuję i pospiesznie szukam przepisu spisanego na kolanie, który mama podała mi przez telefon kilka lat temu. Potem, okazuje się, że dałam za dużo płynu, więc w myślach notuję by za rok pamiętać o zredukowaniu... no i oczywiście zapominam. Tak więc ten przepis piszę głównie dla siebie - o zgrozo, gdyż kapusty młodej nie lubię, i nie zmienię zdania nawet pod naciskiem grona miłośników.

Składniki:
- 1 główka młodej kapusty
- 150 g wędzonego boczku
- 1 cebula
- 250 -300 ml wody
- 1 listek laurowy
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- 2 kostki bulionowe
- 200 ml kwaśnej śmietany 18%
- szczypta cukru
- łyżka octu
- świeżo mielony pieprz
- duży pęczek koperku
- ewentualnie zasmażka z jednej łyżki mąki i masła (pomijam - wolę zredukować płyn)
Wykonanie
Kapustę umyć, pozbawić zewnętrznych bardzo ciemnych liści (chyba, że w sklepie już to zrobili) - niezbyt drobno poszatkować. Umieścić w garnku zalać wodą i nastawić na średni palnik.
Boczek pokroić w cienkie plastry, wytopić na wolnym ogniu. Gdy będzie już sporo tłuszczu wrzucić posiekaną cebulę i oba składniki zrumienić (zwiększając płomień). Dodać do kapusty wraz z listkiem laurowym i zielem angielskim.
Wrzucić kostki rosołowe i posiekany koperek. Gotować bez przykrycia, często mieszając, aż kapusta zmięknie. Przyprawić cukrem, octem i pieprzem. Ostrożnie wmieszać śmietanę. Jeśli płynu jest zbyt dużo dodać zasmażkę.
