Mogłabym długo rozpisywać się na temat jej smaku. Była to moja ulubiona zupa w dzieciństwie i bardzo wcześnie nauczyłam się ją gotować. Jest dość gęsta, sycąca, a podana z tartym serem i grzankami stanowi kompletny obiad. Najlepiej smakuje na drugi dzień. Przez lata nie zmieniłam przepisu i chętnie do niego wracam.

Składniki:
- 1,5 kg cebuli (6-8 sztuk)
- 3 łyżki oleju
- 1 l intensywnego bulionu wołowego lub cielęcego (z 3 kostek)
- 3 kromki białego chleba na zakwasie
- pieprz
- grzanki lub groszek ptysiowy
- 200 g sera żółtego (chedar lub gouda)
Wykonanie
Cebulę obrać, pokroić w plasterki lub pióra. Olej rozgrzać w dużym rondlu, usmażyć cebulę na rumiano (musi być brązowa by nadać zupie odpowiedni kolor).
W garnku zagotować wodę, wrzucić kostki bulionowe i usmażoną cebulę. Zmniejszyć ogień do minimum i gotować około 45 minut.
Chleb pokroić w kromki, odkroić skórkę. Namoczyć przez kilka minut w zupie, przetrzeć przez sito (jako, że brakuje mi na to cierpliwości, namoczony chleb wraz z odrobiną zupy miksuję blenderem).
Zupę przyprawić pieprzem. Podawać z tartym serem i grzankami.

