Rozgrzewająca zupa na chłodne wieczory. Bardzo sycąca. Z pewnością nie należy do lekkich: jest kaloryczna i kremowa ale dzięki temu przepyszna. Kilka lat temu przepis podała mi koleżanka, jednak w jej wersji z mięsa formowane były klopsiki, które po uprzednim usmażeniu dodawało się do zupy. Przyznam, że jej wersja była bardziej elegancka i odrobię lepsza, niestety - bardzo pracochłonna - a ja nie przepadam za smażeniem klopsów.

Składniki:
- 450 g mielonego mięsa wołowego
- 3 łyżki oleju
- sól i pieprz do smaku
- 5 grubych porów (tylko białych części)
- 1 litr esencjonalnego rosołu wołowego (dałam 3 kostki bulionowe)
- 4 kostki serka topionego kremowego (te w starym stylu najlepiej się topią)
Dodatkowo
- groszek ptysiowy do podania
Wykonanie
Mięso podsmażyć na rozgrzanym oleju (posolić i posypać pieprzem), gdy będzie chrupkie dodać pokrojone w talarki pory i nadal mieszając podsmażyć aż zmiękną.
Zalać przygotowanym wcześniej bulionem. Gotować na wolnym ogniu około 45 minut. Dodać serek topiony i rozmieszać. Ewentualnie doprawić pieprzem i solą.
Podawać z groszkiem ptysiowym.

