Treściwy gulasz z soczewicą, wołowiną i słodkimi bakaliami. Trudno opisać jego smak; to jedna z tych potraw, które próbuje się na egzotycznych wycieczkach i godzinami zachodzi w głowę co się zjadło. Rozkładanie na części pierwsze nie ma sensu (odsyłam do składników). Co do ogólnych wrażeń: na pewno nie jest to danie dla każdego, raczej dla miłośników orientu. Oni natomiast nie potraktują go jako dania typu: raz spróbuję i więcej nie wrócę, gdyż uzależnia... Ochów i achów mojego męża nawet nie próbuję zliczyć.

Składniki:
- 500 g chudej wołowiny
- 1 duża cebula
- 750 ml bulionu
- 1 zielona papryka
- 200 g białej rzodkwi (czy też rzepy)
- 200 g soczewicy (pomarańczowej lub zielonej)
- 100 g suszonych fig
- 100 g rodzynek
- 2 ziarna kardamonu
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka otartej gałki muszkatołowej
- sól, pieprz do smaku
- 2 cm startego imbiru
- garść posiekanej bazylii
- oliwa do smażenia
Wykonanie:
Wołowinę umyć, osuszyć pokroić na kawałki "na kęs". Obsmażyć na oliwie. Gdy zbrązowieje dodać posiekaną w piórka cebulę i krótko podsmażyć. Zalać bulionem. Gotować na wolnym ogniu około 1 godziny (aż mięso zmięknie).
Paprykę obrać, dowolnie pokroić.
Rzodkiew pokroić w słupki.
Soczewicę, rzodkiew i paprykę dodać do gulaszu. Doprawić imbirem, gałką muszkatołową, kardamonem, cynamonem i gotować około 15-20 minut (aż soczewica zmięknie).
Na koniec dodać pokrojone w plastry figi, rodzynki i posiekaną bazylię. Doprawić do smaku.
Podawać z kuskusem lub kaszą bulgur.
