Niezwykle delikatna wieprzowina w aromatycznym curry. Koniecznie w towarzystwie ryżu, gdyż pomimo, że zredukowałam ilość chilli 3 krotnie to i tak danie było ekstremalnie pikantne. Bardzo smaczne… choć ja mam innego faworyta do tytułu „Curry Roku”. Tak czy inaczej polecam, choćby ze względu na wyborną wieprzowinę.., Na podstawie przepisu z „Wielkiej Kuchni Azjatyckiej”.

Składniki:
- 500 g polędwicy wieprzowej pokrojone w 1,5 cm plastry
- 1 średnia cebula
- 2 źdźbła trawy cytrynowej
- 2-3 ząbki czosnku
- 1-4 zasuszone papryczki chilli (dałam 1)
- 3 cm kawałek imbiru
- puszka mleczka kokosowego
- skórka i sok z połowy limonki
- sól pieprz,
- odrobina cukru,
- masło
- olej do smażenia
- 2 łyżki czerwonej pasty curry (lub pasty z tamardynowca)
Wykonanie:
Zasuszone chilli zalać połową szklanki wrzątku i odstawić na 10 minut.
W pojemniku malaksera umieścić obrany i z grubsza pokrojony imbir, trawę cytrynową, posiekaną cebulę obrany czosnek i chilli wraz z wodą w której się moczyło. Zmiksować na gładką pastę.
Polędwicę pokroić, wymieszać z marynatą, wstawić na godzinę do lodówki.
Po tym czasie nastawić ryż.
Mięso odłowić na talerz. W rondlu roztopić łyżkę masła wlać marynatę z pod mięsa oraz 2 łyżki pasty curry przemieszać i natychmiast zalać mleczkiem kokosowym (za długo smażona marynata stanie się gorzka). Redukować sos do momentu aż zgęstnieje i zostanie około 250 ml, w między czasie dodać sok i skórkę z połowy limoki oraz cukier, sól i pieprz.
Kiedy ryż i sos są już niemal gotowe. Na patelni rozgrzać olej wraz z łyżką masła. Smażyć mięso partiami po 5 sztuk, aż do zrumienienia. Gotowe mięso przekładać do sosu, nakrywać pokrywką, aż do momentu podania (unikając podgrzewania).
